Anita Czupryn

Utwórz swoją wizytówkę
Newsy prywatne i osobiste
Blog > Komentarze do wpisu

O jeżu, co za historia, czyli o raju w Skajbotach

A teraz z innej beczki. Sporo zaległości w pisaniu się mi narobiło, a czas nie czeka, tylko pędzi, a my pędzimy wraz z nim. Ale mamy też chwile zatrzymania, refleksji i zanurzeniu się w duchowym świecie zwierząt przyrody nieokiełznanej, że pozwolę sobie sparafrazować skądinąd znany filmowy cytat, którym zaraził mnie Paweł.

Dwa tygodnie temu zjawiliśmy się w raju, który zwie się Skajboty. Raj w Skajbotach stworzyła moja przyjaciółka Ania ze swoim mężem Warrenem, mieszkają w tej przyrodzie nieokiełznanej z psami, kotami i bocianem na gnieździe.

- Mamy jeżyka – poinformowała radośnie Ania. Jeżyk łazi sobie po ogródku, nic  a nic się nie boi, można go brać na ręce, można fotografować.

No, to przymierzyłam się do fotografowania jeżyka, co zaraz sfotografował Paweł.

A potem sfotografował tę piękną czupakabrę, którą Ania trzymała w rękach.

 

I to w różnych odsłonach i minach:

 

I z różnym tłem:

 

- Uwaga! Znalazłem drugiego jeża – poinformował Paweł. Potem znalazł trzeciego, a jeszcze potem znalazł się też czwarty. Co jedzą jeże – zachodziliśmy w głowę. Ania przyniosła im rozrzedzonego z wodą mleka. Ich apetyt nie pozostawił wątpliwości – bardzo były wygłodzone i bardzo im mleko smakowało.

W skajbociańskim raju wciąż jest coś do obfotografowania. Tym razem Paweł wypatrzył ptaszka, a ja sfotografowałam jego fotografowanie:

 

A potem wybraliśmy się na spacer. Znalazłyśmy z Anią chwilę, aby przysiąść w rajskim otoczeniu i pogadać o tym, co najważniejsze:

 

Kiedyśmy doszli do jeziora (w raju musi być jezioro, inaczej co to za raj), Warren był pierwszy, który do niego wskoczył. Sama radość:

 

Gdyśmy wracali z naszej duchowej wycieczki, nagle, patrząc na naszą grupę, przypomniałam sobie scenę z filmu "Dyskretny urok burżuazji" Luisa Buñuela, w którym tak naprawdę nie wiadomo, co się dzieje naprawdę, a co jest czystą fantazją:

 

A Paweł sfotografował mnie, kiedy tę scenę fotografowałam.

I tak oto można by tę historię zamknąć klamrą, w której fotografujący są też fotografowani, ale ale… Dopełnieniem niech będzie zdjęcie kawałka skajbociańskiego raju, który wygląda tak:

 

 

 

Do Skajbot znów wróciliśmy po dwóch tygodniach, ale to zupełnie inna historia. Niebawem ją opowiem.

niedziela, 21 lipca 2013, good_news
Tagi: Skajboty jeże

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
chamir
2013/07/21 23:16:36
...i charakterystyczne zielone buty...
-
chamir
2013/07/21 23:17:02
...i charakterystyczne zielone buty...
-
chamir
2013/07/21 23:17:39
Jeżu, jak jak lubię jeże
-
good_news
2013/07/22 08:34:57
No, co, buty ma się jedne;)
-
ewarub
2013/07/22 17:59:25
Jeże są mięsożerne - bardzo lubią np. surowego fileta z kurczaka ;-) Albo dżdżownice czy ślimaki. Może być też suchy pokarm dla kota. Jeż w moim ogrodzie w nocy opróżnia miseczkę. No i wodę trzeba udostępnić :-)
-
good_news
2013/07/22 20:41:10
Dzięki Ewarub. Teraz już będziemy wiedzieli. Na zaś:)
-
chamir
2013/08/23 23:57:21
Opowiedz, opowiedz. Fajnie się to czyta.